Strona Główna > Recenzje > Pedagogika Społeczna, Michael Winkler
Pedagogika Społeczna, Michael Winkler, GWP, Gdańsk 2009 Przekład: Magdalena Wojdak - Piątkowska Tytuł oryginału: Eine Theorie der Socialpädagogik. J. G. Cotta'sche Buchlandlung Nachfolger GmbH, Stuttgart 1988 Niedoścignioną recenzją pracy Winklera jest Przedmowa do wydania polskiego, autorstwa Danuty Urbaniak -Zając. Wszakże wiedząc, że jest ona pisana przez recenzenta wydawniczego i zarazem niejako promotora tytułu w środowisku pedagogów polskich, można byłoby zakładać łagodność krytycznego spojrzenia. Nie musi się to jednak wiązać z przyjęciem tezy o szczególnej wyrozumiałości oceniającego. Ta przedmowa wprowadza bowiem w meritum rozważań niemieckiego teoretyka. Bez niej, niezmiernie trudno byłoby zrozumieć istotę ujęcia Winklera. Bez niej, nie dałoby się odkrywać tożsamości i różnic spojrzenia na odczytanie pedagogiki społecznej. Umiejętne poruszanie się w meandrach kodów kulturowych jest zasługą panowania Urbaniak - Zając nad ulotną interpretacyjnie materią pedagogiki porównawczej i jej nomenklaturowym zróżnicowaniem. Ogromną rolę odegrała też tłumaczka, Magdalena Wojdak - Piątkowska. Odnosi się wrażenie, że tłumacząc oddychała nastrojem i impresją fraz, nie dekonstruując rdzenia i logiki wywodu. Cóż więc pozostaje do zrobienia recenzentowi, aby nie pozostać wtórnym w smudze doskonałości wprowadzenia dokonanego przez Autorkę Przedmowy..., będącej przewodniczką po tekście i znaczeniach niemieckiego teoretyka. Po pierwsze - nie zgrzeszyć grzechem pychy, wzmocnionym świadomością siły nad uległą klawiaturą i oceniając nie perorować. Pamiętać, że wydano tę pozycję w 1988 roku i że Autor nie napisał przedmowy do pierwszego polskiego wydania (wydanego jedenaście lat później). Że winniśmy patrzeć na Jego dzieło oczyma z końca lat osiemdziesiątych, bez wnoszenia pretensji o brak odniesień z czasów późniejszych. Po drugie - nie dać się ponieść polocentrycznej tendencji wynikającej z tego, iż Polacy nie gęsi, własny język mają, i nie konfrontować pojęć zamiast myśli. Po trzecie - postarać się wyłuskać formę recenzji, dzięki której być może uda się zachęcić innych do zapoznania się z jakże odmiennym potraktowaniem tematu, ujętym pod tytułem „Pedagogika społeczna". Autor postawił sobie za cel zainspirowanie Czytelników do dyskursu nad pedagogiką społeczną, systematyzując zagadnienia wymagające teoretycznego opracowania. Nie podejmując się ich rozwiązania, wyjaśniania, ani uogólniania ku poszukiwaniu praw i prawidłowości. Praca składa się z dziewiętnastu rozdziałów i epilogu. Zawarte są one w dwu częściach. Druga - obszerniejsza koncentruje rozważania na dwu aspektach. Na „Problemie społeczno - pedagogicznym" i na „Działaniu społeczno - pedagogicznym". Bibliografia ujmuje około sześciuset pozycji. W tym jedną polskiego autora. Do nawigowania po tekście mamy także indeks rzeczowy i osobowy. W części pierwszej Winkler nawiązuje do pogłosów Technopolu. Nie cytuje wszakże jego interpretatorów i krytyków, lecz Jego stosunek do instrumentalno - technicznego pojmowania teorii koresponduje z ich poglądami. Przygląda się funkcji teorii, jej przedmiotowi, obszarowi, namysłowi naukowemu wokół tego, co rozumiemy pod tym pojęciem. Część druga, to rozważania o istocie teorii, jako problemie, jego wewnętrznej konstrukcji, determinantach inicjacji w konkretnych warunkach przebiegu zmiany, o warunkach rozprzestrzeniania, legitymizacji i kooptacji do istniejących unormowań i o adaptacji przez współdziałające podmioty. Cześć druga, to także odniesienie do działań jako praktyki społecznej. Cały wywód opiera się na doświadczeniu i wywodzi się z praktyki społecznej, bismarksowsko - adenaeurowskiego państwa socjalnego, ewoluującego w polityczny kształt państwa opiekuńczego. Jego struktury, zadania, klimaty politycznych przemian, tak dobrze znane Winklerowi, wiążą autorskie rozważania z konkretnymi konstelacjami instytucjonalnymi. Tak w zakresie norm państwowych, nadających prawa socjalne, będące efektem pojmowania statusu grup i jednostek, jak i form organizacji społeczeństwa. Sam Autor dystansuje się od utożsamiania pracy socjalnej z funkcjonowaniem polityki społecznej państwa, jako instytucji przemocy, kontroli i planowania. Cała książka jest udaną próbą umiejscowienia tego, co jest permanentną kreacją intelektualnego konfigurowania praktyki społecznej, w tym, co potoczno - pedagogicznie rozumiemy pod pojęciem dyskursu. Ta dyskusja nad dyskursem została dosłownie rozłożona na czynniki pierwsze. Autor pozostawia jednakże Czytelnikom pole do własnych dociekań, pomagając w tym umiejętnie stawianymi pytaniami i dzieląc się z Nimi swoimi dylematami i wątpliwościami. Nie zauważamy tendencji do prostego przekładania dostrzeżonych prawidłowości, regularności, następstw na język instrumentalnych dyrektyw. Pozostajemy cały czas w kręgu metateoretycznych dociekań, co czyni z recenzowanej pozycji udatny tekst do analizowania wywodu Autora i toku Jego kolejnych konstatacji. To też czyni z książki wyabstrahowany z codziennej praktyki ogląd problemu, mogącego mieć wiele odmian w różnorakich rzeczywistościach „tu i teraz". Wszyscy, którzy sięgną po tę pozycję, szukając w niej odniesień do myśli i idei Heleny Radlińskiej, Aleksandra Kamińskiego, Ireny Lepalczyk czy Ryszarda Wroczyńskiego będą zawiedzeni. Nie podzielam także optymizmu Autorki przedmowy, uznającej, że jest to również pozycja dla refleksyjnych praktyków. Byłabym jednakże mile zaskoczona, gdyby okazało się, że nie miałam racji. Dr Joanna Szewczyk - Kowalczyk |